Na początek pragnę was przeprosić, że tak długo nie pojawiał się rozdział, ale nie miałam kiedy pisać jestem tak zagoniona, że jeśli znajdę jakiś czas staram się pisać ale mam tego czasu naprawdę bardzo mało, szkoła, przyjaciele itd.... Do tego ten cholerny brak weny. Po za tym jeszcze laptop mi szwankuje i 3 razy napisałam tekst po czym on mi się usuną i musiałam zacząć od początku, dobra ale nie zamulam już tyle pragnę tylko jeszcze raz przeprosić, prosić żebyście mi wybaczyli i zachęcić do czytania. A teraz Rozdział mam nadzieje że wam się spodoba mimo iż jest krótki i nie zbyt dobry a mi samej nie zbyt się podoba zwłaszcza koniec, no ale nie będę zniechęcać. MIŁEGO CZYTANIE ŻYCZĘ :*****
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
„Z Perspektywy Draco”
Nie mogłem uwierzyć w to
co zobaczyłem przed chwilą, no kiedy Granger stała się taka
pyskata, właściwie to co ona tu robi? Przecież zmieniła szkołę,
czyżby postanowiła wrócić zaszlamić naszą szkole po raz
kolejny? Swoją drogą niezła dupa się z niej zrobiła, nie powiem,
nabrała kształtów, nie ma już takiego siana na głowie tylko
ładnie ułożone lekko lokowane włosy, do tego zaczęła się chyba
malować, no nie powiem zajebista się z niej laska zrobiła, muszę
przyznać brał bym ją, gdyby nie fakt, że to kujonka, szlama,
zresztą to Granger, o czym ja w ogóle kurwa myślę przecież to
nic nie warta mugolka, takich jak ona powinno się tępić a nie
myśleć o niej jak o ósmym cudzie świata. Wracając do konkretów
trzeba ją będzie jakoś zniszczyć. Pytanie tylko jak?
-Dracusiu czas wysiadać-
zaświergotała tym swoi przesłodzonym głosikiem Astoria, szczerze
chyba wolałem jak Pansy się za mną uganiała, ona jest choć
ładna, no a poza tym zajebista z niej kumpela, szkoda, że
zauważyłem to dopiero w tym roku kiedy przestała się za mną
uganiać, teraz chętnie bym się z nią pobujał ale to nie wchodzi
w grę. Obiecałem jej, że nie będę jej próbował uwieść ani
nic takiego, a Parkinson jest dobrą przyjaciółką więc dotrzymam
obietnicy. Kolejne czego żałuje to noc z tą jebniętą Astorią,
ja tylko chciałem poruchć,a ona wyobraża sobie teraz bóg wie co.
-Puszczaj mnie- Warknąłem,
zdecydowanie jednym z moich najmniej przyjemnych tonów, ale na nią
nic nie działa, olała moją wypowiedź i jeszcze bardziej przyległa
do mnie.
-Też Cię kocham
misiaczku- pisnęła.
„Z Perspektywy Hermiony”
Po rozglądnięciu się po
peronie stwierdzam, że niektóre rzeczy się po prostu nigdy nie
zmieniają, no ale cóż może i to lepiej, i tak już czuję się
dziwnie nieswojo więc po co pogarszać ten stan.
Szybkim krokiem ruszyłam
do powozu, który miał mnie zawieść do bram szkoły. Po drodze
minęłam Malfoya i uwieszoną na jego szyi jaką szpetną
dziewczynę, Malfoy zaszczycił mnie swoim pogardliwym uśmieszkiem,
i przeszedł obojętnie próbując zrzucić z siebie łapska
dziewczyny, zresztą mniejsza o to, ostatnie czym chce się teraz
przejmować to ten nadęty arystokratyczny debil i jego świta.
Usiadłam w pierwszym
lepszym powozie i zaczęłam myśleć o wszystkim i o niczym. Z
przerażeniem stwierdziłam, że moje myśli schodzą na osobę
Malfoya, to prawda przez te lata w których nie uczęszczałam do
Hogwartu on zmężniał, wyprzystojniał, nie wiem jak to określić,
ale zdecydowanie jest typem chłopaka jaki najbardziej mi się
podoba, zresztą kurwa o czym ja myślę, przecież to Malfoy, takich
jak on powinno się tępić, a nie myśleć o nim jak o jakimś bogu
greckim.
-O Hermionka gdzie uciekłaś
wszędzie Cie szukaliśmy- Z rozmyśleń wyrwał mnie głos „moich
przyjaciół”
-Niby po co?-
Odpowiedziałam oschle, byli ostatnimi osobami z którymi miałam
teraz ochotę rozmawiać, Ron, Harry, Ginny, kim oni właściwie dla
mnie są, na pewno nie przyjaciółmi, mam wrażenie jak by byli
zupełnie obcymi osobami, ich cienie przewijały się co prawda przez
zakamarki mojej przeszłości, jednak nie wyryły w niej jakiegoś
śladu, który pozwolił by mi teraz porozmawiać z nimi jak z
bliskimi mi osobami.
-Jak to po co?- Zdziwił
się Ronald, on nigdy nie był za bardzo kumaty to prawda, ale żeby
po naszej dzisiejszej wymianie zdań i jeszcze tym oschłym głosie,
którego przed chwilą użyłam nie zrozumieć że nie mam ochoty na
ich towarzystwo to trzeba być naprawdę tępym.
-Co cię ugryzło Mionka-
spytała Ginny z troską
-Nic mnie nie ugryzło.
Możecie przestać wreszcie się mnie czepiać?- Warknęłam, nie
miałam ochoty na dalszą dyskusje z nimi, jednak do nich to chyba
nie docierało.
-Jak to nic cię nie
ugryzło, przecież widzimy że coś jest na rzeczy, zachowujesz się
jak nie Ty- Powiedział Harry, powoli zaczynało mnie wkurzać
opanowanie i troska w ich głosach.
-Co ty pierdolisz? Jak nie
ja? Sęk w tym że w ogóle mnie nie znacie, zmieniłam się nie
jestem już starą Harmioną, kujonicą, spokojna poukładaną
dziewczynką, o nie. Zmieniłam się, może na gorsze może na
lepsze, nie wiem nie jestem w stanie tego określi, ale ok, chcecie
prawdy? Chcecie wiedzieć jaka jestem? To ok, jestem zimną suką,
potrafię kłamać i bezlitośnie niszczyć ludzi, a co najlepsze
sprawia mi to przyjemność, chorą satysfakcje. Tak poza tym jestem
dziwką, nie rozumiecie, zaczęłam się puszczać na prawo i lewo.
Nie próbujcie mnie z tego wyciągać, nie próbujcie mi pomóc, nie
próbujcie mnie nawet zrozumieć, lubię moje życie takie jakie jest
teraz, więc zostawcie mnie w spokoju, i nie wchodźcie z butami w
moje życie!! Jasne?!- Wydzierałam się na nich, skoro olewanie ich
nie dało rezultatu trzeba było powiedzieć im całą prawdę by w
końcu się od nich uwolnić. Dobra mimo wszystko warto było im to
powiedzieć, te miny, po prostu bezcenne, ich wielce zaskoczone miny
mówiły same za siebie, byli w wielkim szoku no, ale czego oni się
spodziewali że wrócę do szkoły będę się wzorowo uczyć, latać
w wspaniale ułożonym szkolnym mundurku, będę z im robić zadania
pisać ich eseje i nie sprzeciwiać się ani trochę przy tym? Jeśli
tak myśleli to grubo się pomylili, ja nie zamieram wracać do
dawnej Hermiony.
Gdy tylko powóz się
zatrzymał wyszłam z niego i szybkim, ale gustownym krokiem poszłam
do gabinetu dyrektora jak mi kazano zrobić.
-Proszę- Usłyszałam gdy
zapukałam do wielkich drzwi gabinetu Profesora Dumbledora
-To ja- Powiedziałam od
niechcenia wchodząc do środka
-O to ty Hermiono, a
dlaczego nie jesteś jeszcze w szacie?
-Nie zdążyłam się
jeszcze przebrać
-To leć do siebie do
pokoju, będziesz mieć ten pokój który miałaś gdy ostatnio tu
byłaś. No leć szybko, widzimy się za godzinę na wielkiej sali.
-Dobrze. Do widzenia
-Na razie Hermiono
Jaka bezsensowna szkoła,
nic jeszcze nie zdążyło się zdarzyć a już się wkurwiłam, bo
niby dlaczego kurde uciekłam, no logiczne żeby zapomnieć o
przeszłości, a ci debile cisną mnie na siłę na moja przeszłość
dając mi akurat ten pokój i jeszcze kurde z tą rudą idiotką, i
jak tu się nie wkurzyć, no jak?
Szybko pobiegłam do
łazienki nałożyłam najlepszy komplet ubrań jaki miałam
aktualnie na wyciągnięcie ręki
-Ja im pokaże ich kochaną
Hermonkę- Zaśmiałam się złośliwie do swojego odbicia w lustrze,ten komplet był idealny do tego zadania. Zrobiłam drapieżny
makijaż i wyszłam z toalety.
Na wielką sale i
kolacje „powitalną” byłam już spóźniona więc miałam
pewność że każdy zobaczy moje spektakularne wejście.
„Z Perspektywy Draco”
Jedząc kolacje mój wzrok
zawisł na stole gryfonów, nie wiedząc dlaczego przeleciałem cały
stół wzrokiem, nigdzie nie zauważyłem szlamy. Dziwne sądziłem,
że będzie blisko Pottera i rodzinki Rudzielców, a jednak nie było
jej jeszcze na sali.
Kiedy brałem łyk soku z
dyni, drzwi wejściowe otworzyły się z wielkim hukiem i wszedł
przez nie nie kto inny jak Granger, ale nie wyglądała normalnie,
wyglądała, zajebiście, jej urok było tak wielki że prawie
udusiłem się łykiem napoju. Wszyscy w szatach a ona przychodzi w
zwyczajnych ubraniach, nie to nie są zwyczajne ubrania, i to jak
weszła, jej sposób poruszania się taki pewny siebie
Co jest z tą dziewczyna?
Czemu tak się zmieniła?