Otóż wiele osób chciało się ze mną skontaktować ale nie miało pojęcia jak, tak wiec daje wam adresy gdzie możecie mnie znaleźć:
Email: forever_roni@wp.pl
GG: 19428134
i coś czego używam najczęściej ASK.FM: http://ask.fm/Forever_Roni
sobota, 25 stycznia 2014
wtorek, 21 stycznia 2014
Rozdział piąty! "Czyżby zagadka którą próbuję rozwiązać od dawna nagle znalazła swoje rozwiązanie?"
Tabum!! Wróciłam,
wiem wiem jestem okropna jak mogłam was tak zaniedbać i przez tak
długi czas nie dodać rozdziału. Jednak mam wytłumaczenie. Praktycznie w ogóle nie wchodziłam na laptopa, a jak już to żeby zrobić jakieś zadanie domowe Wiem, że
mnie to nie tłumaczy w żaden sposób bo każdy z nas ma szkołę i
swoje obowiązki, jednak mam nadzieję że zrozumiecie. Dziękuję jeżeli wytrwaliście i dalej czytacie mojego bloga. Liczę
na wasze komentarze o to one głównie motywują mnie do działania,
żeby już nie przedłużać oto kolejny- Piąty już rozdział. Mam
nadzieje, że się spodoba, z góry przepraszam jeśli znajdziecie
jakieś błędy i niedociągnięcia.
MIŁEGO
CZYTANIA :****
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- […] Twoje
plany na przyszłość zawsze były takie ambitne- zaszydził
-Twierdzisz że
stała się gorsza od Ciebie? Nie nie jest tak. Nie znasz mnie to się
nie wpierdalaj tam gdzie Cię nie potrzeba – Warknęłam
-Mylisz się,
znam Cię. Wiem jaka jesteś. Pierdolisz się na prawo i lewo, i
myślisz, że wszystko Ci wolno. Gówno prawda, dalej jesteś tą
samą wkurzającą kujonicą, tylko teraz ubrałaś jakąś maskę,
udajesz kogoś innego. Jesteś żałosna nie potrafisz nawet być
sobą
-Pierdol się
Malfoy- warknęłam i ruszyłam w stronę wierzy Gryfindoru.
-To ty masz w tym
kwalifikacje Granger.- Wrzasnął za mną, ale udawałam, że tego
nie usłyszałam. Mam gdzieś jego zdanie nie będzie mi jakiś
platynowy ćwok mówił kim jestem.
Tak jak się
spodziewałam w pokoju wspólny gryfonów zostałam obrzucona przez
dziewczyny spojrzeniem pełnym pogardy. Męska część była
podzielona, jedni wciąż patrzyli na mnie ze zdziwieniem nie mogąc
uwierzyć w to jak się zmieniłam, inni patrzyli na mnie z
pożądaniem w oczach. Do tych drugich spojrzeń byłam już
przyzwyczajona, i szczerze powiedziawszy zaczynały mnie powoli
nudzić i denerwować. Jeśli mam być szczera kiedy widziałam
dziewczynę na, na którą chłopak patrzył z miłością w oczach,
zżerała mnie zazdrość. Marzyłam by ktoś na mnie popatrzył z
miłością a nie z pożądaniem w oczach. Mimo to posłałam im
uwodzicielskie spojrzenie. Nie mogę ukazać ludziom co tak naprawdę
czuję, muszę dalej grać zimną bezduszną sukę, która z
łatwością uwiedzie każdego. Gdy bym teraz okazała się słaba
straciła bym wszystko co budowałam. To było by bezsensu, nie mogę
tak się narażać.
Nie wiem
właściwie po co ja tu przyszłam może z nudów, może dlatego,
żeby uniknąć Malfoya. W sumie to oba mówią prawdę. Czemu go
unikam? Proste. Mam wrażenie, że chłopak powoli zaczyna mnie
rozgryzać, za dużo wie, za dużo rozumie. Wdając się w dyskusję
z nim mogę wpaść w kłopoty odkrywając przed światem moje
prawdziwe oblicze. A do tego nie chce dopuścić. Co prawda ludzie
zawsze powtarzają, że najważniejsze to być sobą. Jednak w moim
przypadku bycie sobą to najgorsza możliwa opcja.
Wyszłam na
korytarz i zaczęłam ciszy spacerować zatracając się zupełnie w
swoich myślach.
-Ej zaczekaj-
Ktoś zawołał za mną. Zatrzymałam się i odwróciłam stronę
osoby która mnie wołała.
-Mnie
wołasz?- Spytałam widząc dziewczynę mniej-więcej moim wieku,
jednak nie zbyt przeze mnie kojarzoną. Miała na sobie szatę
Slytherinu.
-Tak
Ciebie. Zapewne mnie nie kojarzysz, ale mogły byśmy pogadać?
-W
sumie czemu nie, ale trochę nie rozumiem po co. I masz rację nie
kojarzę Cię.
-Jestem
Pansy Parkinson. Mówi Ci to coś?
-„Serio?
Ona? A co ona może ode mnie chcieć, owszem wiem kim jesteś ale nie
mam o Tobie zbyt dobrego zdania, kolejna lizuska Malfoya. Ej zaraz
ona z nim chyba chodzi z tego co mi wiadomo”- Pomyślałam.
-Tak
tak kojarzę. Jesteś dziewczyną Malfoya prawda?-Powiedziałam. Ona
szybko wybuchła gromkim nie pohamowanym śmiechem.
-Hahahah...co?...
Ja i On?... Kto Ci takich głupot naopowiadał- mówiła wciąż się
śmiejąc
-Tak
słyszałam
-To
ktoś ma bardzo złe informacje
-Spoko,
zresztą zapewne nie o tym chcesz pogadać więc o co chodzi?-
Spytałam
-Wiesz
może lepiej chodźmy gdzie indziej nie będziemy tutaj rozmawiać.
Powiadają, że ściany mają uszy- zażartowała. Popatrzyłam na
nią z pytającym spojrzeniem -Powiedzmy, że niektórzy uczniowie i
uczennice uwielbiają świeże ploteczki, i dużo rzeczy im się
przypadkiem obija o uszy.
-Aha,
spoko- Rzuciłam niedbale.
-Co
powiesz na mój pokój?- Spytała
-Eh to
chyba nie jest dobry pomysł, wiesz nie zbyt ciekawą mam u was
opinie.
-Spoko,
mam własny pokój jako prefekt naczelna-Odparła z dumą. W sumie
jej się nie dziwie, serio jest czego pozazdrościć. Ile ja bym
oddała by mieć własny pokój z dala od wszystkich debili.- Tylko
jest mała tycia wada tego pokoju.- Dodała bardzo cicho
-Mianowicie.
- Zaciekawiłam się.
-Od
pokoju pewnej osoby dzieli mnie tylko bardzo cienka ściana i wiesz
wszystko słychać i w ogóle, ale spoko tej osoby zapewne teraz nie
będzie u siebie.
-Jakiej
osoby?
-Oj
nieważne, serio nikt ważny.- Zapewniła
-To
może jednak gdzie indziej pogadamy?- Rzuciłam
-Oj
chodź już.- Zażądała i ruszyła w stronę swojego pokoju ciągnąc
mnie za sobą, za rękę.
-To
tutaj- Powiedziała otwierając drzwi i wchodząc do pomieszczenia
zapraszając tym samym do uczynienia tego samego.
-Powiesz
mi w końcu kim jest ta osoba, która przypadkiem może być
świadkiem całej rozmowy?- Dociekałam
-Jejku
mówiłam już, że nie ważne
-No ok
jak sobie tam wolisz- Rzuciłam udając, że mam wszystko gdzieś.
-Siadaj,
chcesz coś do picia?- Spytała
-Zależy
co masz do zaoferowania
-Sok
dyniowy, piwo kremowe, choć jak parzę na Ciebie i na mnie sądzę,
może lepiej coś mocniejszego, co powiesz na szklaneczkę ognistej
-Jak
dla mnie to zajebiście- Oznajmiłam, serio miałam wielką ochotę
się napić, ta szkoła strasznie mnie przytłaczała. Ciekawiło
mnie jednak co ona ma mi do powiedzenia- No więc o czym chciałaś
pogadać
-Hermiona
ja wiem.- Powiedziała tajemniczo
-Co
wiesz?- Spytałam odbierając od niej szklaneczkę z trunkiem i
upijając łyk. Poczułam w gardle przyjemne pieczenie. Tak to
zdecydowania to czego potrzebowałam
-Ja
wiem co się stało twoim rodzicom, i co zapewne ważniejsze wiem kto
im to zrobił- Oznajmiła. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie
usłyszałam. Czyżby zagadka którą próbuję rozwiązać od dawna
nagle znalazła swoje rozwiązanie?
KOMENTUJCIE!
KAŻDY KOMENTARZ TO DOWÓD UZNANIA DLA AUTORA.
JEŚLI SĄDZISZ, ŻE TWÓJ KOMENTARZ JEST NIEPOTRZEBNY, TO NIEZAWODNY ZNAK, ŻE JESTEŚ
MUGOLEM!!
MUGOLEM!!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)