Rozdział napisany przez Oli Fajną
All this time I was finding myself And I didn't know i was lost...
Powrót okazał się cięższy niż myślałam. Słoneczne ulice i szkoła Hiszpanii bardziej przypadły mi do gusty. Wiecznie mokry, wilgotny i ponury Londyn okazał się jedną wielką masakrą. Było zupełnie tak jak przed laty. Jednym słowem-nudno.
Z dumnie uniesioną głową przeszłam przez magiczną barierę dzielącą świat czarodziejów od tego mugolskiego, o którym z całego serca pragnęłam zapomnieć. Zamierzałam wymazać z mej pamięci wszystkie obrazy w najmniejszym stopniu związane z "tamtym życiem". King's Cross również pozostało takie samo.
Czerwony, lśniący ekspres Londyn-Hogwart stał już na peronie. Młodzi czarodzieje ubrani w czarne, szkolne szaty szczerzyli swe zęby ciesząc się z rozpoczęcia roku szkolnego. Głupki.
Jak mogli nie widzieć tego, co widziałam ja?! Nudni, wymagający nauczyciele, wkurzający, niedorozwinięci rówieśnicy, mnóstwo pracy domowej a co najważniejsze egzaminy. Rok szkolny zapowiadał się trudny już teraz. Jak mogli się cieszyć? ?!Jak mogli się śmiać albo chociaż uśmiechać?
Rozpoczęcie roku szkolnego powinni uznać za dzień żałoby narodowej... Cóż, przynajmniej ich szaty pasowały do nastroju. Tak czy inaczej w przeciwieństwie do mnie byli szczęśliwi, a ja musiałam jakoś to znieść. Nie zważając na ciekawskie spojrzenia uczniów (wszyscy się na mnie gapili), weszłam do pociągu, szukając wolnego przedziału. Przemierzałam korytarz, ciągnąc za sobą swój szkolny kufer, a jedyne co było w mojej głowie to wspomnienia. Niemożliwe jak długo udało mi się je tłumić. Niestety, powrót do Hogwartu oznaczał również powrót do przeszłości. Właśnie znalazłam całkiem pusty przedział kiedy ktoś powiedział za moimi plecami:
-Hermiona? To ty?!
Ginny Weasley stała za moimi plecami, a jej rozentuzjazmowany głos sprawił, że nie mogłam powstrzymać się od wywrócenia oczami. Odwróciłam się ze sztucznym uśmiechem, a widok mojej byłej przyjaciółki mocno mnie zszokował. Rudowłosa, mała dziewczynka wyrosła na piękną, młodą dziewczynę i chcąc nie chcąc musiałam to przyznać.
-Ginny-powiedziałam z udawaną radością. Nie wiedziałam czemu, ale już miałam jej dość. Spotkanie po latach oznaczało opowieści, wspominanie dawnych, wspólnych czasów, a co najważniejsze słuchanie tego jacy oni w przeciwieństwie do mnie w tym czasie byli szczęśliwi.
Ruda podbiegła do mnie, rzucając mi się na szyje. Pozwoliłam jej na chwile sentymentów, by później odsunąć ją od siebie z obojętną miną.
-Masz pojęcie jak za tobą tęskniliśmy?! Zaraz o wszystkim nam opowiesz! Albo nie, najpierw...
-Ginny-przerwałam jej chłodno. -Jestem zmęczona.
-No jasne, chodźmy do przedziału.
Pociągnęła mnie za ramię, nawet nie zważając na moje protesty i tłumaczenie, że "chcę być sama".
Nie mam pojęcia kiedy znalazłam się w przedziale pełnym moich dawnych przyjaciół, z którymi teraz najchętniej nie chciałabym mieć czegokolwiek wspólnego. Po co najmniej godzinie wysłuchiwania wylewnych wyrazów uwielbienia, czy tęsknoty miałam dość.
-Muszę stąd iść-powiedziałam oschle w pewnym momencie.
-Dokąd?-spytał wyraźnie Ron. Merlinie, jak on mnie irytował!
-Nie twój zasrany interes-warknęłam, zapominając, że oni nie znają "nowej mnie". Zamierzałam już rozsunąć drzwi przedziału, jednak w ostateczności mogłam odreagować zmiany na nich. Ich miny były warte co najmniej tysiąc galeonów. Z wyrazem dość mało inteligentnym przypatrywali mi się co jakiś czas wymieniając zszokowane spojrzenia.
-Zamierzacie pozbierać kiedyś zęby z podłogi?-zakpiłam, splatając ręce na piersi.
-Miona, co się z tobą stało?-spytał Harry z szeroko otwartymi oczami.
-Daj spokój-prychnęłam pod nosem z ironicznym uśmiechem. -Co was to niby obchodzi?!
-Byliśmy twoimi przyjaciółmi-powiedziała chicho Ginny.
Akurat. Nigdy nie byli moimi przyjaciółmi. Przyjaciele tak nie postępowali. Podczas pobytu w Hiszpanii nie dostałam od nich ani jednej sowy, listu, najkrótszej wiadomości...
-Byliście-poprawiłam rudą, patrząc na nią z pogardą. Byłam na nich zła. Chociaż... może to dzięki nim miałam okazje odkryć zupełnie nową, lepszą siebie?
-Co takiego się stało, że uległo to zmianie?-spytał Harry, a ja nie mogłam powstrzymać się od szyderczego śmiechu. Co się stało?! Jak głupim trzeba było być by się nie zorientować?
-Fakt, że po głupiej, naiwnej, kujonicy Granger nie ma śladu. Teraz jestem kimś innym. Kimś, kto z większą starannością dobiera sobie przyjaciół.
-Nie wierzę, że to mówisz...-wyznała Ginny patrząc na mnie z ciężkim szokiem. W jej oczach dostrzegłam smutek. Dobrze. Niech wie co czuje się kiedy traci się kogoś na kim ci zależy.
-Jakie to smutne...-zakpiłam, udając wstrząśniętą jej zawodem. -Nara frajerzy!-powiedziałam machając im na pożegnanie. Wyszłam na zewnątrz a potykając się o próg przedziału krzyknęłam jeszcze głośne "kurwa!" co przyprawiło moich byłych przyjaciół o dreszcze. Zupełnie nieprzejęta ich reakcją zaczęłam przechadzać się po korytarzu szukając czegokolwiek co przyciągnie moją uwagę.
Po chwili mogłam już wywracać oczami i prychać z zażenowania. Draco Malfoy siedział w swoim przedziale rozmawiając ze swoją bandą zaślepionych sługusów. Ciekawe o czym gadali... O tym jak ich kumple zakatowali moich rodziców?! A może o tym jak cudowne jest życie skretyniałego śmierciożercy?
Stanęłam i po prostu patrzyłam się na nich przez okno. Z miną tak obojętną jak u dziecka liczącego czerwone samochody przejeżdżające przez ulicę. Właściwie... nie mam pojęcia co czułam patrząc się na mojego dawnego wroga. Wiedziałam jedno. Nienawidziłam go jeszcze bardziej.
Chyba zdał sobie sprawę, że jest obserwowany, bo przeniósł wzrok z jednego ze swoich kumpli i spojrzał mi prosto w oczy. Przez chwile wyglądał na zdziwionego, co przyniosło mi niezrozumiałą satysfakcję. Dopiero później na jego twarzy pojawił się tak dobrze znajomy mi cholerny, ironiczny uśmiech. Mogłoby mnie nie być parędziesiąt lat. Takiego uśmiechu się nie zapomina.
Podszedł do drzwi i rozsunął je patrząc na mnie z ciekawością.
-Spadaj stąd Granger-warknął, a ja spojrzałam na niego jak na gatunek z kosmosu. Splotłam ręce na piersi i obdarzyłam go najbardziej wrednym uśmiechem jaki posiadałam. Punkt dla mnie. Znów go zaskoczyłam.
-Co się z tobą stało Granger?-spytał, a ja zaśmiałam się pod nosem. Czyżby jeden niecodzienny uśmiech tak bardzo rzucał się w oczy?
-Przyszłam cię odwiedzić-powiedziałam tajemniczo. Przygryzłam uwodzicielsko dolną wargę, wyjmując z tylnej kieszeni spodni różdżkę. Miałam ochotę walnąć go Cruciastusem. Tak bardzo mnie wkurzał...
-Nie sądzę bym chciał twojego towarzystwa-mruknął obojętnie. Nie działałam na niego tak jak na innych chłopaków. Mój urok osobisty i wszelkie wdzięki nie miały żadnego sensu. To był Malfoy. Ktoś od kogo kiedyś mogłabym się uczyć. Jego cyniczny sposób bycia był godny podziwu. Teraz... po tylu latach to ja zasługuję na miano "geniusza zła". Wiem jak wykorzystywać, kłamać, ranić i krzywdzić. Wiem jak sprawić by ktoś cierpiał równie mocno co ja.
Wyciągnęłam różdżkę, zastanawiając się jaką klątwę chcę na niego rzucić. Dlaczego chciałam to zrobić? Ot tak, bo był śmierciożercom i przyczynił się do spieprzenia mi życia.
-Schowaj ten patyk, Granger-mruknął z zażenowaniem co jeszcze bardziej mi się spodobało. Nie wiedział do kogo mówi, co mu grozi.
-Hm...-udałam zastanowienie, by po chwili udać entuzjazm i z szerokim uśmiechem powiedzieć "nie".
W Hiszpańskiej szkole nauczyłam się zaklęć niewerbalnych dzięki czemu miałam jeszcze większą przewagę.
Chociaż... Malfoy był śmierciożercą. Na pewno znał czarno magiczne formuły i jego poziom magii był wyższy niż reszty jego rówieśników. Mimo to byłam jak zwykle pewna siebie. Rzuciłam jakąś klątwę. Niegroźną, miała zadać mu jedynie mały ból. Zupełnie się tego nie spodziewał. Zdążył zrobić unik i spojrzeć na mnie z oburzeniem.
-Co do cholery?!-spytał, wyciągając różdżkę z kieszeni swojej szaty. Uśmiechnęłam się, o to mi chodziło.
Wzruszyłam ramionami, zupełnie nie przejęta jego reakcją. Reszta jego towarzyszy przyglądała nam się w milczeniu jakby wiedząc, że w tą walkę nie wolno się wtrącać. Mimo to patrzyli się na mnie z uznaniem. Rzuciłam wyzwanie królowi Slytherinu. Mało kto by się na to odważył. Mogę się założyć, że już wtedy chcieli by mnie w swojej "drużynie lizusów Voldemorta".
-Cóż, Malfoy... Przekonałam się, że bycie zimną suką jest bardziej opłacalne-powiedziałam cicho beznamiętnym tonem.
Uśmiechnął się z pogardą, a ja pożałowałam, że nie trafiłam w niego tą klątwą. Uniósł różdżkę i rozpoczął walkę. Na poważnie. Kolorowe, czasem niebezpieczne zaklęcia odbijały się od ścian pociągu ściągając uwagę co raz to większej ilości osób. Okazało się, że Malfoy jest godnym przeciwnikiem. Poziom jego umiejętności był na naprawdę wysokim poziomie. Uczniowie zaczęli zbierać się w miejscu naszego pojedynku, jednak my na to nie zważaliśmy. Z zaciętością i determinacją pragnęliśmy udowodnić kto jest lepszy. Widać obydwoje byliśmy w tym dobrzy, bo ani ja, ani on nie odnieśliśmy żadnych obrażeń. Nie dopuszczaliśmy do siebie żadnych zaklęć. Nie mam pojęcia ile by to trwało gdyby nie profesor Slughorn. Przyszedł wściekły do granic możliwości i nie zważając na moje pyskate odzywki wlepił nam szlaban. Pierwszego dnia!
Nienawidzę starucha. Nienawidzę wszystkiego i wszystkich związanych z Hogwartem.
Z obojętną miną przeszłam obok Harry'ego, Rona i Ginny, którzy zdążyli przybiec w miejsce afery. Minęłam Malfoya, który przyglądał mi się z wielką intrygą, jakby zastanawiając się nad tym co stało się dawną "ja".
Na moje szczęście pociąg się zatrzymał, a ja w końcu mogłam wyjść na stację Hogsmade. Oddychając świeżym powietrzem zdążyłam przemyśleć wszystko parę razy. Niczego nie żałowałam. I nigdy nie zamierzałam żałować.
fajnie fajnie !! :D:D kiedy następny rozdział ? ;]
OdpowiedzUsuńFajny rozdział :) Czekam na następny
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Crazy
Świetne :DDDDDD Kiedy następny rozdział???
OdpowiedzUsuńGenialny rozdział. Czekam na kolejny.
OdpowiedzUsuńCzy ta historia będzie kontynuowana ? Bo widzę, że od miesiąca nie dodałaś nic :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam :)
Rozdział powinien pojawić się w ciągu najbliższych dni. Miał być już dawno, ale oczywiście jako że ja mam zawsze pecha to zepsuł mi się laptop i musiałam oddać go do naprawy ;( Już mam go z powrotem i biorę się o roboty,
UsuńRozdział powinien niedługo się ukazać. Z Forever Roni umówione jesteśmy tak, że piszemy rozdziały na zmianę. Masz rację minęło dużo czasu ale cierpliwości. Dziewczyna powinna dodać już rozdział :)
OdpowiedzUsuń