poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział pierwszy! "To już dziś!"

 Obudziły mnie promienie słońca. Spałam nago obok jakiegoś bruneta, również nagiego, na ok miał jakieś,18 może 19 lat, w sumie nie zdziwił mnie widok nieznajomego nagiego faceta w moim łóżku, zdążyłam się już przyzwyczaić, że kończę tak po każdej imprezie, czyli z grubsza codziennie. Nie żeby mi to przeszkadzał o coś, wręcz przeciwnie, lubiłam to. Lubiła się puszczać, była pewnego rodzaju dziwką,kilka razy nawet zdarzyło mi się uprawiać seks za pieniądze, ale nie o tym teraz mowa.
Ból głowy w okolicy skroni był nie do wytrzymania, do tego jeszcze przerażająca suchość w gardle. Leniwie zwlokłam się z łóżka i podeszłam do jednej z półek, na której zawsze były eliksiry na kaca, nie myliłam się, wzięłam jeden z nich i wypiłam duszkiem chcąc jak najszybciej pozbyć się po-imprezowych dolegliwości. Wzięłam z krzesła komplet gotowych ubrań i czystej bielizny i poszłam do łazienki wykonać poranną toaletę. Po około godzinie wyszłam z łazienki, umyta, umalowana i ubrana w przygotowane ubrania. Mojego nocnego towarzysza już nie było, zmył się jak każdy poprzedni, bez jakiegokolwiek słowa. Zabrałam się do zbierania swoich wczorajszych rzeczy i wrzuciłam je do kufra, który stał z boku czekając na wyjazd. Dziś wracam do mojej starej szkoły- Hogwartu. Dziwne, ale coś ciągnie mnie żeby tam wrócić. Niby uciekałam stamtąd z nadzieją, że już nigdy nie będę musiała tam wracać, a teraz robię to dobrowolnie, dobrowolnie chce wrócić.
Z grubsza zgłębiając moją historie, wyglądała ona tak: Grudzień- środek mojego trzeciego roku nauki w Szkole magii i czarodziejstwa Hogwart. Jechałam właśnie do domu na przerwę świąteczną. Na peronie 9 i 3/4 pożegnałam się z Harrym, Ronem i resztą przyjaciół i przeszłam przez ścianie na ruchliwy dworzec King's Cross. Ku mojemu zdziwieniu nie czekali tam na mnie rodzice. Godzinę zajęło mi przeszukanie całego dworca, a efekt był tragiczny, nie znalazła rodziców byłam pozostawiona jak palec na wielkim dworcu i do głowy nie przychodziło mi żadne racjonalne wytłumaczenie zachowania rodziców. Złapałam taksówkę i zapłaciłam jedynymi mugolskimi pieniędzmi jakie miałam w swoim posiadaniu. Taksówkarz dowiózł mnie pod same drzwi mojego domu, wysiadła pospiesznie z samochodu i ruszyłam w stronę wejścia, a taksówkarz odjechał. Przez okno zauważyłam że w domu panuje zupełna ciemność, już chciałam otworzyć drzwi kluczem kiedy one pod wpływem mojego dotyku otworzyły się na całą swoją szerokość ukazując wnętrze domu. To co zobaczyłam dostrzętnie zniszczone, po podłodze walały się meble w kawałkach, szczątki lampy, porozwalane papiery, a na ścianach widniał charakterystyczne ślady od ludzkiej krwi, jednym słowem przerażający widok, stałam na środku obszernego salonu i nie potrafiła wydobyć z siebie żadnego dźwięku czy też w jakikolwiek sposób się poruszyć. W głowię zaczęło mi wirować z przerażenia. Wtedy usłyszałam huk, z ręki wypadła mi książka, z impetem uderzając o posadzkę wydając głośny odgłos. Chwilę potem słychać było czyjeś głośne kroki, zapewne należące do jakiegoś, tęgiego mężczyzny. Pierwszą myślą jaka uderzyła mi wtedy do głowy była myśl, że były to kroki mojego taty, jednak ta perspektywa wydawała się zbyt prosta. Na moje nieszczęście, nie były to jego kroki, jednak tak jak myślałam kroki obcego mi mężczyzny, nie wyglądał zbyt przyjaźnie jednak czego ja się spodziewałam widząc cały bałagan panujący w domu, że wyjdzie miły staruszek, który poczęstuje mnie ciasteczkami i zaprowadzi do rodziców którzy będą cali i zdrowi? Bez sensu przecież to logiczne, że na pewno nic dobrego im się nie przydarzyło, a wskazywały na to chociaż by ślady krwi, którymi przyozdobione były dotąd jednokolorowe ściany mieszkania. Gdy nieznajomy zaczął zbliżać się w moją stronę ja odruchowo zaczęłam się cofać co nie było najlepszym rozwiązaniem ponieważ zaraz się o coś potknęłam i upadłam na podłogę całkowicie zdana na łaskę napastnika, on podszedł w moją stronę, nachylił się nade mną i z mina psychopatycznego mordercy zaczął szeptać mi wprost do ucha.
-To już koniec księżniczko- przerwał wybuchając złowieszczym śmiechem- Już nie masz jak uciec- znów przerwał i uderzył mnie pięścią w twarz wskutek czego z mojego nosa poleciała stróżka krwi.- Zginiesz jak oni.- Po raz kolejny zaśmiał się szyderczo i złowieszczo, co jak co, ale ten śmiech zapewne prześladował mnie będzie do końca moich dni.- Taka bezbronna niewinna dziewczynka, cóż pocznie w rękach takiego złego pana jak ja? Czy...- Tym razem jego monolog przerwał mężczyzna podobnej postury jak on, który właśnie wszedł do salonu, przeszło mi przez myśl, że to może być mój obrońca, jednak zaraz straciłam te myśl ponieważ facet, który czymał mnie do tej pory oddał mnie w ręce tego typa, który chwycił mnie mocno za ramiona i pociągną za sobą na dół do naszej piwnicy. Pierwszą, rzeczą jaka przykuła moją uwagę były stłumione krzyki moich rodziców, skąd wiem, ze ich? To proste ponieważ to oni siedzieli przywiązani do krzeseł na środku piwnicy z ustami zaklejonymi grubą srebrną taśmą, poza dwoma wyżej wymienionymi napastnikami byli jeszcze trzej oprawcy,wszyscy podobnej postury, z nie przyjemnymi wyrazami twarzy i drwiącymi uśmiechami, jeden z nich postanowił zdjąć taśmę z ust mojej rodzicielki.
-Popatrz, popatrz kto się tu znalazł- Powiedział pokazując jej mnie- Twoja kochana córeczka.
-Nic jej nie róbcie- Krzyknęła moja mama.
-Szzzzz- uciszył ja- Nic jej nie zrobimy. Niech sobie popatrzy jak giną jej żałośni rodzice.- W tym momencie wszyscy mężczyźni wybuchli szaleńczym śmiechem.
-Czy twoja córeczka wie jak jej kochani rodzice pałali się gangsterką?
-Zamknij się, ona nie jest niczemu winna- Wrzasnęła matka
-Pozwolił ci się ktoś odzywać szmato- Wrzasnął jeden z nich uderzając ją z impetem pięścią a następnie kopiąc w żebra. Teraz to ja wrzasnęłam, oni gwałtownie odwrócili się w moja stronę, wszyscy prócz mojego ojca, który był nie przytomny możliwe, że już nie żył, przerażała mnie ta perspektywa.
-Uspokój córeczkę, bo stanie jej się krzywda- Powiedział niby spokojnym głodem jeden z oprawców po raz kolejny policzkując mamę podczas gdy inny jeździł jej w dziwny sposób nożem po brzuchu. Mężczyzna wziął zamach i chciał wbić nóż w serce w tym momencie ja po raz kolejny głośno wrzasnęłam, co dało dość dobry rezultat, ponieważ napastnikowi wypadł nóż ręki, jednak była też zła strona medalu, napastnik wziął rozmach uderzył mnie z pięści w skronie a mi zaczęłam odlatywać, rozmywał mi się obraz, szumiało mi w uszach aż w końcu urwał mi się film.
Obudziłam się w szpitalu, w tamtym momencie marzyłam żeby to wszystko okazało się jednym wielkim koszmarem. Tak się jednak nie stało, wszystko okazało się prawdą. Nie wiem jak znalazłam się w szpitalu, wiem jednak, że byłam tam na tyle długo, że ominął mnie pogrzeb rodziców, z czego było mi niezmiernie smutno.
Wakacje spędziłam u rodziny, nie było jednak tak jak dawniej, już się nie uśmiechałam, ani nie płakałam, zostałam doszczętnie wyprana z emocji. Postanowiłam się przeprowadzić i zacząć nowe życie, nowa szkoła to, to co było mi niezbędne.

Teraz chodzę do szkoły w Hiszpanii. Niby wszystko pięknie fajnie prestiżowa szkoła, fajne osoby, ale kurwa w rzeczywistości to nie ma teraz kolorowo. Na początku dostawałam listy od znajomych z Hogwartu, dostawałam masę listów z prośbą o danie oznak życia, na żaden nie odpisałam, jednak wszystkie przeczytałam. Chciałam zatopić smutek w alkoholu, jednak to pogorszyło sprawę, dopiero wtedy zaczęły się narkotyki, imprezy, chłopacy, seks. No właśnie seks. Heh dobra większość z was powie: „Dziewczyno masz dopiero 16 lat” Ale ja puszczam się tak już od dwóch lat, co noc inny, cud że nie jestem jeszcze w ciąży, jednak nie zagłębiając się w szczegóły przejdźmy do sedna sprawy. Dzisiaj wracam do Hogwartu. Jest koniec świat, które jak co roku spędziłam w szkole na piciu i puszczaniu się, standard. Dziś wracam, dziś dowiedzą się jak z kujonki stałam się wredną fałszywą suką a do tego dziwką! To już dziś!

4 komentarze:

  1. No więc przeczytałam :) Pomysł z fabułą jest świetny. Naprawdę. Ale... ten pomysł najzwyczajniej w świecie spieprzyłaś. Nie zniechęcaj się!
    Wyrażam jedynie opinie. Jak dla mnie jest to niedojrzałe. Miałaś okazje opisania prawdziwych, poważnych problemów nastolatka. Dlaczego tego nie wykorzystałaś, pisząc o "Hermionie dziwce"?!
    Powinnaś zagłębić się w jej uczucia, bo ja osobiście w tym momencie jej zachowania nie rozumiem. Zrobiła się puszczalska, ćpa i pije bo to jest fajne? Nie, nie sądzę. Robi to, bo została poważnie skrzywdzona i odbiło się to na jej psychice. Pod skorupą głupiej gówniary dalej jest "ona". Niezwykle silna osobowość, ktoś, kto nawet jeśliby się załamał, nie poszedłby w tym kierunku. Nie mówię, że nie może być seksu, alkoholu czy narkotyków, ale w tym wszystkim jest potrzebny umiar. Mam nadzieję, że zrozumiesz o co mi chodziło. Jeżeli nie, odpowiedz na komentarz. Nie chcę cię urazić, czy coś w tym stylu. Pamiętaj, że powinnaś pisać dalej, ale może warto zmienić trochę sposób w jaki to robisz? Pozdrawiam i życzę weny.
    // A.
    PS: Czy Oli Fajna pracowała przy tym rozdziale?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale źle to odebrałaś. Owszem odbiło jej się na psychice ale nie w taki kontekście jak ty sądzisz. Najzwyczajniej w świecie jej odwaliło i ona lubi swoje nowe "ja". Owszem jest w niej dalej ta sama Hermiona ale została tak bardzo zagłuszona przez tą zimną powłokę. Mam nadzieje że rozumiesz o co mi chodzi, ona chce być taka jak jest teraz podoba jej się to bo sądzi że jeśli taka będzie to będzie mieć w życiu łatwo bo nikt jej nie skrzywdzi i tak dalej. Mimo to dziękuje że wyraziłaś swoją opinie podkreślam też że jest to pierwsze moje opowiadane o tematyce Dramione a ten rozdzał byłn pisany na szybko gdyż mam jezcze 3 blogi i a bardzo mało czasu na pisanie teraz :3 Nie nad tym niestety nie pracowała z tego względu że o ile się nie mylę to wyjechała i wróciła dopiero 1 września

      Usuń
  2. czesc:) a mi sie ten pomysl na Hermione nawet podoba, jest to na pewno cos innego niz zazwyczaj czytalam, na pewno bede zagladac jak sie akcja rozwija :) jednak jest cos co strasznie utrudnia czytanie, moze powinnas postarac sie o jakas bete. Bardzo zle czytalo mi sie ten rozdzial, brak przecinkow, kropek, dlugie zdania zlozone, ktore wcale takie byc nie musza no i bledy w wyrazach np. czymal....(mam nadzieje ze to tylko "literowka" nie mowisz czymac cos na zywo :p) prosze postaraj sie dopracowac bloga pod wzgledem gramatycznym i stylistycznym, a wszystko bedzie o wiele bardziej przejrzyste i przyjemniejsze w odbiorze, bo to czytalo sie wyjatkowo zle:/

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam, że mnie zaskoczyłaś, świetny rozdział.

    OdpowiedzUsuń