wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział piąty! "Czyżby zagadka którą próbuję rozwiązać od dawna nagle znalazła swoje rozwiązanie?"

Tabum!! Wróciłam, wiem wiem jestem okropna jak mogłam was tak zaniedbać i przez tak długi czas nie dodać rozdziału. Jednak mam wytłumaczenie. Praktycznie w ogóle nie wchodziłam na laptopa, a jak już to żeby zrobić jakieś zadanie domowe Wiem, że mnie to nie tłumaczy w żaden sposób bo każdy z nas ma szkołę i swoje obowiązki, jednak mam nadzieję że zrozumiecie. Dziękuję jeżeli wytrwaliście i dalej czytacie mojego bloga. Liczę na wasze komentarze o to one głównie motywują mnie do działania, żeby już nie przedłużać oto kolejny- Piąty już rozdział. Mam nadzieje, że się spodoba, z góry przepraszam jeśli znajdziecie jakieś błędy i niedociągnięcia.
MIŁEGO CZYTANIA :****


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- […] Twoje plany na przyszłość zawsze były takie ambitne- zaszydził
-Twierdzisz że stała się gorsza od Ciebie? Nie nie jest tak. Nie znasz mnie to się nie wpierdalaj tam gdzie Cię nie potrzeba – Warknęłam
-Mylisz się, znam Cię. Wiem jaka jesteś. Pierdolisz się na prawo i lewo, i myślisz, że wszystko Ci wolno. Gówno prawda, dalej jesteś tą samą wkurzającą kujonicą, tylko teraz ubrałaś jakąś maskę, udajesz kogoś innego. Jesteś żałosna nie potrafisz nawet być sobą
-Pierdol się Malfoy- warknęłam i ruszyłam w stronę wierzy Gryfindoru.
-To ty masz w tym kwalifikacje Granger.- Wrzasnął za mną, ale udawałam, że tego nie usłyszałam. Mam gdzieś jego zdanie nie będzie mi jakiś platynowy ćwok mówił kim jestem.


Tak jak się spodziewałam w pokoju wspólny gryfonów zostałam obrzucona przez dziewczyny spojrzeniem pełnym pogardy. Męska część była podzielona, jedni wciąż patrzyli na mnie ze zdziwieniem nie mogąc uwierzyć w to jak się zmieniłam, inni patrzyli na mnie z pożądaniem w oczach. Do tych drugich spojrzeń byłam już przyzwyczajona, i szczerze powiedziawszy zaczynały mnie powoli nudzić i denerwować. Jeśli mam być szczera kiedy widziałam dziewczynę na, na którą chłopak patrzył z miłością w oczach, zżerała mnie zazdrość. Marzyłam by ktoś na mnie popatrzył z miłością a nie z pożądaniem w oczach. Mimo to posłałam im uwodzicielskie spojrzenie. Nie mogę ukazać ludziom co tak naprawdę czuję, muszę dalej grać zimną bezduszną sukę, która z łatwością uwiedzie każdego. Gdy bym teraz okazała się słaba straciła bym wszystko co budowałam. To było by bezsensu, nie mogę tak się narażać.
Nie wiem właściwie po co ja tu przyszłam może z nudów, może dlatego, żeby uniknąć Malfoya. W sumie to oba mówią prawdę. Czemu go unikam? Proste. Mam wrażenie, że chłopak powoli zaczyna mnie rozgryzać, za dużo wie, za dużo rozumie. Wdając się w dyskusję z nim mogę wpaść w kłopoty odkrywając przed światem moje prawdziwe oblicze. A do tego nie chce dopuścić. Co prawda ludzie zawsze powtarzają, że najważniejsze to być sobą. Jednak w moim przypadku bycie sobą to najgorsza możliwa opcja.
Wyszłam na korytarz i zaczęłam ciszy spacerować zatracając się zupełnie w swoich myślach.
-Ej zaczekaj- Ktoś zawołał za mną. Zatrzymałam się i odwróciłam stronę osoby która mnie wołała.
-Mnie wołasz?- Spytałam widząc dziewczynę mniej-więcej moim wieku, jednak nie zbyt przeze mnie kojarzoną. Miała na sobie szatę Slytherinu.
-Tak Ciebie. Zapewne mnie nie kojarzysz, ale mogły byśmy pogadać?
-W sumie czemu nie, ale trochę nie rozumiem po co. I masz rację nie kojarzę Cię.
-Jestem Pansy Parkinson. Mówi Ci to coś?
-„Serio? Ona? A co ona może ode mnie chcieć, owszem wiem kim jesteś ale nie mam o Tobie zbyt dobrego zdania, kolejna lizuska Malfoya. Ej zaraz ona z nim chyba chodzi z tego co mi wiadomo”- Pomyślałam.
-Tak tak kojarzę. Jesteś dziewczyną Malfoya prawda?-Powiedziałam. Ona szybko wybuchła gromkim nie pohamowanym śmiechem.
-Hahahah...co?... Ja i On?... Kto Ci takich głupot naopowiadał- mówiła wciąż się śmiejąc
-Tak słyszałam
-To ktoś ma bardzo złe informacje
-Spoko, zresztą zapewne nie o tym chcesz pogadać więc o co chodzi?- Spytałam
-Wiesz może lepiej chodźmy gdzie indziej nie będziemy tutaj rozmawiać. Powiadają, że ściany mają uszy- zażartowała. Popatrzyłam na nią z pytającym spojrzeniem -Powiedzmy, że niektórzy uczniowie i uczennice uwielbiają świeże ploteczki, i dużo rzeczy im się przypadkiem obija o uszy.
-Aha, spoko- Rzuciłam niedbale.
-Co powiesz na mój pokój?- Spytała
-Eh to chyba nie jest dobry pomysł, wiesz nie zbyt ciekawą mam u was opinie.
-Spoko, mam własny pokój jako prefekt naczelna-Odparła z dumą. W sumie jej się nie dziwie, serio jest czego pozazdrościć. Ile ja bym oddała by mieć własny pokój z dala od wszystkich debili.- Tylko jest mała tycia wada tego pokoju.- Dodała bardzo cicho
-Mianowicie. - Zaciekawiłam się.
-Od pokoju pewnej osoby dzieli mnie tylko bardzo cienka ściana i wiesz wszystko słychać i w ogóle, ale spoko tej osoby zapewne teraz nie będzie u siebie.
-Jakiej osoby?
-Oj nieważne, serio nikt ważny.- Zapewniła
-To może jednak gdzie indziej pogadamy?- Rzuciłam
-Oj chodź już.- Zażądała i ruszyła w stronę swojego pokoju ciągnąc mnie za sobą, za rękę.


-To tutaj- Powiedziała otwierając drzwi i wchodząc do pomieszczenia zapraszając tym samym do uczynienia tego samego.
-Powiesz mi w końcu kim jest ta osoba, która przypadkiem może być świadkiem całej rozmowy?- Dociekałam
-Jejku mówiłam już, że nie ważne
-No ok jak sobie tam wolisz- Rzuciłam udając, że mam wszystko gdzieś.
-Siadaj, chcesz coś do picia?- Spytała
-Zależy co masz do zaoferowania
-Sok dyniowy, piwo kremowe, choć jak parzę na Ciebie i na mnie sądzę, może lepiej coś mocniejszego, co powiesz na szklaneczkę ognistej
-Jak dla mnie to zajebiście- Oznajmiłam, serio miałam wielką ochotę się napić, ta szkoła strasznie mnie przytłaczała. Ciekawiło mnie jednak co ona ma mi do powiedzenia- No więc o czym chciałaś pogadać
-Hermiona ja wiem.- Powiedziała tajemniczo
-Co wiesz?- Spytałam odbierając od niej szklaneczkę z trunkiem i upijając łyk. Poczułam w gardle przyjemne pieczenie. Tak to zdecydowania to czego potrzebowałam

-Ja wiem co się stało twoim rodzicom, i co zapewne ważniejsze wiem kto im to zrobił- Oznajmiła. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie usłyszałam. Czyżby zagadka którą próbuję rozwiązać od dawna nagle znalazła swoje rozwiązanie?





KOMENTUJCIE! 

KAŻDY KOMENTARZ TO DOWÓD UZNANIA DLA  AUTORA. 

JEŚLI SĄDZISZ, ŻE TWÓJ KOMENTARZ JEST NIEPOTRZEBNY, TO NIEZAWODNY ZNAK, ŻE JESTEŚ
MUGOLEM!!



4 komentarze:

  1. Ooo <3 Czekałam, czekałam i się doczekałam. Warto było ;)
    Rozdział krótki, ale cudowny.
    Zaskoczyłaś z tą Pansy. Zaprzyjaźnią się? ;)
    Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział i czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudo nie moge doczekać się kolejnego rozdzialu :)

    OdpowiedzUsuń